
Nijas Fjeldmose
1987 — scenograf
oddział dolny — numer sześć — dożywocie
Sztokhlom — Szwecja
oddział dolny — numer sześć — dożywocie
Sztokhlom — Szwecja
Nazywają to cichym gniewem. Nie umieją powiedzieć, skąd się wziął — nie znają odpowiedzi na żadne z postawionych im pytań. To ty, mówią, to coś, co zawsze jest z tobą.
On czuje się rozpołowiony, rozdarty, rozczłonkowany. Nie ma w nim już wielkich porywów namiętności. Są jedynie ćwiartki emocji, poplątane i skłębione na podobieństwo jego błądzących bez celu myśli. Dziś jest wczoraj, jutro jest dzisiaj, na czwartek przypada sobotnie popołudnie. Człowiek poza czasem — oto kim jestem.
Kochał kiedyś teatr i oddał mu się całkowicie. Pewnego dnia wyrwał sobie nawet serce z piersi, przystrajając nim scenę. Był estetą zbyt wrażliwym na piękno; płakał, kiedy piękni ludzie odgrywali piękne historie. Miał w niebieskich oczach morze łez, na szyi pomarańczowy szalik, dłonie poplamione zielenią farb. Miał wszystko, czego mógł chcieć — scenograf, przyjaciel, partner na całe życie. Miał to i pozwolił temu odejść, bo przyszła susza i pojawił się ogień, którego nie dało się ugasić.
Spłonął scenograf, przyjaciel, miłość życia. Spłonął teatr, dekoracje i aktorzy. Płonął świat i płonęło jego wnętrze.
Był jak ktoś, komu udało się zgasić Słońce.